poniedziałek, 4 marca 2013

Z Pamiętnika Palacza - Część Ósma


Wiecie co jest zabawne? Jak ludzie zmieniają podejście do twojego życia. Najpierw jesteś grzeczny, miły, uprzejmy, a z czasem stajesz się totalnym skurwielem, który nie wie co ze sobą zrobić w piątkowy wieczór - to znaczy, czy zachlać się na śmierć, czy czytać literaturę koreańską. Fakt jest tylko jeden - ludzie nas zmieniają. Mnie osobiście zmieniają dziewczyny, bo kto może mieć na Ciebie większy wpływ niż piękne oczy, delikatny głos & pejr of grejt tits. Nie ukrywam, że to właśnie przez dziewczynę popadłem w ten obrzydliwy i degresywny nałóg (mowa o papierosach, nie heroinie.
Tak mamo, nigdy nie byłem bliski złotego strzału).

Bo miłość wymaga poświęceń


Było to wieki temu, za górami i lasami. Koło roku 2006, byłem z niejaką nieletnią niewiastą, która uwielbiała palić papieroski. Ledwo co zaczęła brać tabletki antykoncepcyjne, a już uważała, że cały świat stał przed nią otworem.
Bez obrazy, uwielbiałem ją, ale z czasem dostrzegamy te małe ryski na czyjejś pięknej duszy, które pochłaniają nasz zdrowy rozsądek i przemieniają z maszyny miłości, w zwykłego wampira energetycznego. Więc, było fajnie. Bywaliśmy na koncertach, schadzkach alkoholowych, długich nocach bez majtek na naszych pośladkach. Nieszczęśliwie czułem się odległy, zawsze gdy ona zapalała tego gwoździa do swojej trumny. Musiałem zwyczajnie poczuć jak to jest - smakować jej usta bez posmaku popielniczki, więc stojąc na przystanku autobusowym w wiosennym świetle księżyca, wypaliłem swojego pierwszego papierosa. Nie zrozumcie mnie źle, palenie było też przepustką do zupełnie nowego świata plotek, historii i żartów na każdy temat, ale chwilowo była to karta wstępu do jej majtek. Wkrótce zerwaliśmy, a nałóg pozostał. Takież to smutne, że nie wiem co ze sobą zrobić - chyba aż zapalę. 

Lata doświadczenia nauczyły mnie, że papierosy i związki są bardzo złym połączeniem - niezależnie, czy pali tylko jedna strona, czy obie. W każdym przypadku kończy się to źle. Weźmy na ten przykład młodą panią, z którą biegałem przez kilka miesięcy po łączce, wieszając się na drzewie, licząc koniczynki i wypalając ponad paczkę dziennie, bo tak to już jest, że jak jednej stronie się skończy ramka, to druga poratuje. Każda chwila na powietrzu to wyjście na faja. Wybiera się lokale gdzie można palić i spotyka się z ludźmi głównie palącymi, bo przecież to głupie zostawić kogoś samego przy piwku tłumacząc się nałogiem. 

Destruktywnie połączeni nikotyną palili wszelkie mosty, zbudowane na zaufaniu i wierności, okazując niższość reszcie gości - tak ładnie się zrymowało.

Najgorszy jest jednak moment gdy nie ma magicznych patyczków. Trzeba lecieć szybko do sklepa i kupować - w wielu przypadkach było to ważniejsze nawet od gumek czy jedzenia, co dziś wydaje mi się tylko odrobine żałosne. Jednak związki są jak skręty - szybko się rozpalają i równie szybko wypalają. 

Za każdym razem gdy idę gdzieś z nowo poznaną dziewczyną i odpalam papierosa, a ona nie, grzecznie zadaje pytanie "Ty nie palisz?". Jeżeli niewiasta jest ogarnięta, to uderzy mnie w pysk, że aż wypadnie mi papieros z ust, na bezkres warszawskich chodników, a jak nie to powie "Nie, ale możesz przy mnie palić". Oczywiście szanuję je za każdy wybór. Gorzej jeżeli dziewczyna zdecyduje, że chce palić, bo ja palę - to chyba najgorsze z możliwych rozwiązań. Nie dość, że muszę patrzeć jak nieumiejętnie, rujnują swoje zdrowie, porządnie nie zaciągając się dymem papierosowym, to na dodatek są z tego dumne. Tragedia pełną parą, bo za bycie ciuchają, nie wpuszczą cię do raju! A przynajmniej do Sztarbaksu. Nie odbierajcie tego źle - nie palcie.
Palenie ma jednak swoje plusy. Możesz uciec od kogoś kogo, w danym momencie, nienawidzisz, na krótką chwilę. Miłość to piękna rzecz, jednak potrzebne jest pięć minut odreagowania, żeby nie powiedzieć całej prawdy, o kimś na kim
ci zależy. Na ten przykład: 

- Czemu nic nie mówisz?
- Muszę iść zapalić - wstaję i zakładam płaszcz.
- Pójdę z Tobą, przewietrzę się.
- Wiesz, że będę na Ciebie dmuchał dymem jak zwykle.
- Nie szkodzi, akceptuję Cię takiego jakim jesteś.
- A JA CIEBIE NIE! DAJ MI WYJŚĆ I ZAJARAĆ NA MIŁOŚĆ BOSKĄ!! 

I tak kończy się kilkuletni związek, bo ona jest neurotyczką, a ja szczerą osobą. 

Żałuję czasem, że nie jestem na tyle idealny żeby być perfekcyjny dla każdego, jednak jestem już taki, że muszę wyrzucić z sobie to co czuję w jakiś sposób. Niezależnie czy przez siwy dym tytoniowy, czy za pomocą gorzkich słów. Niekoniecznie teraz, już zaraz, ale w pewnym momencie - na pewno. Szkoda, że wyrzucanie z siebie pozytywnych emocji nie jest równie proste, bo byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Nie nie. Nie jestem.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
 
Copyright © Mr Staniszewski
Blogger Theme by BloggerThemes Design by Diovo.com